Spotkanie z rodziną podch.rez. Andrzeja Ciechomskiego

Dnia 28.05.2013 r. w godzinach popołudniowych w Hotelu Polonia w Warszawie mieliśmy zaszczyt spotkać się z dwoma przedstawicielami rodziny Ciechomskich. Obaj bracia pochodzą z Argentyny i będąc świadomym swojego polskiego pochodzenia chcieli dowiedzieć się jak najwięcej o swoim ojcu Panu podch.rez. Andrzeju Józefie Ludwiku Ciechomskim.

Na dzień dzisiejszy dowiedzieliśmy się, że ojciec Andrzej Ciechomski urodził się 12 kwietnia 1918 roku w miejscowości Rutkowice i przechodził szkolenie w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Duża część jego życiorysu dotycząca służby w wojsku jest nieznana. W tej chwili na podstawie zebranych relacji oraz materiałów historycznych możemy stwierdzić, że losy wojenne rzuciły ich ojca do ośrodka zapasowego w Wołkowysku, gdzie kierowano nadwyżki mobilizacyjne. Pewne jest też to, że walczył z Sowietami i Niemcami. Pan Podchorąży został następnie zesłany do niemieckiego obozu dla jeńców w Murnau. Po uwolnieniu pozostał w Niemczech i przebywał w Norymberdze. Stąd pojechał do Belgii a następnie już na stałe wyemigrował do Argentyny. Będąc na emigracji obawiał się, że powrót do ojczyzny mógłby być zbyt bolesnym przeżyciem. Twierdził, że Polska już nigdy nie będzie taka jak dawniej. Nie można też zlekceważyć zagrożenia i ewentualnych represji jakie groziły mu za powrót do kraju.

Po dalszych poszukiwaniach okazało się, że w rodzinie państwa Ciechomskich tradycja kawaleryjska była wielopokoleniowa. Poprzednikiem Pana Andrzeja Ciechomskiego był jego dziadek Pan Jerzy Ciechomski. Jeszcze nie wiemy jakim stopniem wojskowym szczycił się pan Jerzy ani nie potrafimy jeszcze odtworzyć przebiegu jego służby wojskowej. Jest jednak wiadomym, że był to wybitny sportowiec, który wielokrotnie startował w zawodach jeździeckich.

Takie historie wprowadzają nas w zadumę oraz wzbudzają refleksję nad tym, co było, co przeminęło. Niewątpliwie jest to dla nas wielki honor, że możemy archiwizować wszystkie zebrane losy żołnierskie Rodziny Ułanów Grochowskich. Pomimo, iż nie jest to dla nas pierwsza relacja opowiedziana z za grobu, była dla nas wyjątkowa. Chęć powrotu naszych argentyńskich gości do polskich korzeni był godny podziwu. Przebyli oni przecież ponad 10 tys. kilometrów aby uczestniczyć w spotkaniu rodzinnym i przy okazji także poświęcić nam trochę swojego czasu. Nasza Rodzina Pułkowa trwa mimo upływu czasu, odnawia się i rozbudowuje, co jest ewidentnie oznaką miłości do Ojczyzny oraz przywiązaniem do kultury i tradycji. Niebawem, gdy powstanie kolejna publikacja o losach Ułanów Grochowskich podch. rez. Ciechomski z pewnością nie zostanie pominięty. Pośród opisanych zdjęć, jego twarz nie będzie już anonimowa dla całej rzeszy zgłębiających wiedzę historyczną.

I tak oto wypełnia się wielki testament, który zapisali nam nasi przodkowie, bo jak dawniej oni sami zlatywali ze wszystkich stron świata jak ptaki do gniazda, tak teraz zlatują się ich rodziny, aby szukać odpowiedzi na pytania i aby dać świadectwo prawdzie.

Michał Wroński
Jakub Tekielski