Rajd w puszczy Kampinoskiej 2011

W dniu 7 maja patrol Ułanów Grochowskich w składzie: Andrzej Gmochowski, Maciej Sekuła i Arkadiusz Duszak postanowił zapuścić się w zielone knieje Puszczy Kampinoskiej, aby oddać hołd żołnierzom września, którzy ponad 70 lat temu szli do Stolicy po bitwie nad Bzurą (jak zapisał gen. Kutrzeba: „Puszcza Kampinoska stała się grobem Armii Poznańskiej”). Trasa przemarszu wiodła przez miejscowości: Julinek – Posada Łubiec – Stara Dąbrowa – Cisowe – Zamość – Granica – Julinek. Długość marszu ok. 40 km, czyli przeciętna marszruta dla koni i jeźdźców według regulaminu. Zarazem było to sprawdzenie wytrzymałości ułanów i koni. Przemarsz odbył się w pełnym oporządzeniu ułańskim. O czasach współczesnych przypominały tylko ochraniacze na przednich nogach koni. Pogoda dopisała rano: niebo było bezchmurne i było bezwietrznie, chociaż zimno. Po południu trochę pokropiło, ale co przeżyliśmy to nasze. Wymarsz godzina 10:00 – czyszczenie koni i przygotowanie sprzętu i w drogę na północ. Zaszyliśmy się w las i od razu można było zobaczyć pełną gamę zieleni odradzającej się przyrody po zimie. Pierwszy przystanek Łubiec w miejscu gdzie na wydmie jest pochowany nieznany żołnierz poległy w wrześniu ’39 roku, potem żółtym szlakiem do Starej Dąbrowy. Pokonując mostkami Kanał Łasica oraz tajemniczo nazwany Kanał L-9 można było zobaczyć wysoki stan wody a w pobliżu pozalewane łąki. Niestety, wszędobylskie dopiero co wyklute komary, nie dawały nam spokojnie stanąć i rozejrzeć się po okolicy. Zresztą dostało się i koniom – widać było ich zdenerwowanie.
Przeszliśmy wzdłuż drogi asfaltowej do Cisowego, gdzie zrobiliśmy dwugodzinny popas. Dalej do Zamościa obierając już kierunek południowy na Granicę. W Zamościu spotykaliśmy gospodarzy, którzy przkazali nam opowieści swoich rodziców o potyczce z Niemcami we wrześniu ’39 roku. Ich uwagę zwróciły hełmy wz. 15. Stwierdzili, że takie same hełmy były pozostawione na mogiłach poległych żołnierzy na cmentarzu w Granicy. W końcu dotarliśmy do Rzepowej Góry. Niedaleko tej miejscowości został śmiertelnie ranny Płk. Królicki – dowódca 7 PSK.
Dalej skierowaliśmy się złotym szlakiem do Granicy, gdzie znajduje się Muzeum Kampinoskiego Parku Narodowego, skansen oraz Cmentarz Wojenny – główny cel tego etapu. W skansenie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i udaliśmy się poprzez Narty, Zamczysko i Korfowe do Julinka, do miejsca naszego wymarszu, gdzie z żalem rozstaliśmy się z „naszymi” wierzchowcami i powróciliśmy do szarej współczesności. Przyrzekliśmy sobie, że powrócimy w te strony już za jakiś czas – na szlak żołnierzy września.