Obóz kawaleryjski 2007, Krzywe

Już po raz drugi miałem przyjemność uczestniczyć w obozie kawaleryjskim organizowanym przez Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego z Podkowy Leśnej. Tegoroczny obóz odbył się w dniach 29.07–12.08 we wsi Krzywe, niedaleko Ełku. Wśród uczestników mieliśmy 4 harcerzy z Sochaczewskiej Drużyny Harcerskiej im. 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, 1 ułana w barwach 11 Pułku Ułanów Legionowych, strzelca w barwach 4 Pułku Strzelców Konnych oraz 9 ułanów z naszego stowarzyszenia. Podwoiliśmy zatem liczbę uczestników w stosunku do zeszłorocznego obozu. Większość koni została przywieziona z klubu TKKF Ognisko ,,Podkowa” w Podkowie Leśnej, a dwa konie wypożyczyliśmy od właściciela gospodarstwa, w którym przebywaliśmy. Nad sprawną organizacją i funkcjonowaniem obozu czuwał jego komendant, Michał Wroński, a o doskonalenie umiejętności dbał instruktor wyszkolenia kawaleryjskiego, Piotr Piekarczyk. Nowością na obozie były zajęcia z musztry pieszej prowadzone przez Marka Babulewicza, drużynowego przybyłych harcerzy. Na czas obozu Arek Orzełowski i ja otrzymaliśmy tymczasową nominację na kaprali. Naszym zadaniem było utrzymywanie dyscypliny oraz porządku w obozie, a także opieka nad przydzielonymi nam sekcjami. Z czasem dołączył do nas Andrzej Gmochowski.
Każdy dzień zaczynał się od zaprawy o 6.00, a po niej były poranne porządki i śniadanie. Po śniadaniu połowa uczestników szła na jazdę konną, a reszta na zajęcia z musztry. Na obozie prowadzone były również zajęcia z troczenia rzędów oraz wykłady z historii kawalerii, jej uzbrojenia, sposobu walki, umundurowania, a także z weterynarii i pierwszej pomocy. Po obiedzie kolejna jazda konna i zajęcia. Zwykle przed kolacją lub niedługo po niej rozlegał się gwizdek i głos jednego z kaprali ogłaszał alarm bojowy.
W ciągu 15 minut po alarmie ułani zbiegają ze schodów już w mundurach i stają na zbiórce. Następuje przydział kulbak i koni do siodłania. Zostało jeszcze 5 minut . Ułani biegną do stajni, siodłają konie i stają do przeglądu. ,,Jeszcze się dotrą” – pociesza Michał. Rzeczywiście, pod koniec obozu ułani bez problemu mieścili się w czasie i wszystko było wykonywane bez zarzutu.
Po alarmie czas na czyszczenie broni. Jeśli zostało jeszcze trochę czasu po kolacji, mogliśmy sobie pozwolić na grę terenową. Nasze nocne marsze zapewne obudziły niejednego z mieszkańców okolicznej wsi i wzbudzały duże zainteresowanie. Od godziny 22.00 wystawiane były dwuosobowe warty, zmieniane co dwie godziny. Nikt zatem nie mógł chyba narzekać na brak zajęć.
Pod koniec drugiego tygodnia uczestnicy obozu z niepokojem czekali na nadchodzący egzamin – ponad 200 pytań do opracowania, egzamin teoretyczny oraz egzaminy praktyczne z musztry, władania lancą i szablą. Przez ostatnie dni wszyscy gorączkowo przeglądali regulaminy. Andrzej i ja jako kaprale mieliśmy pełne ręce roboty – pokazywaliśmy chwyty bronią, troczyliśmy kulbaki i instruowaliśmy uczestników. Ostatni piątek obozu był dniem egzaminów. W skład komisji egzaminacyjnej wchodził Michał Wroński, Marek Babulewicz, Piotr Piekarczyk oraz piszący te słowa. Ułani pojedynczo wchodzili do pokoju, losowali pytania i naprawdę odpowiadali śpiewająco. Oczywiście wszyscy zdali, a srebrne ostrogi za pierwsze miejsce otrzymali exequo Antoni Kossowski oraz Kamil Kaczorowski. Gratulujemy!
W tym dniu mieliśmy zaszczyt gościć pana Zdzisława Palińskiego, syna st. wach. Zygmunta Palińskiego, podoficera 2 Pułku Ułanów Grochowskich, uczestnika wojny 1920 r. oraz kampanii wrześniowej 1939 r. Nasz gość uświetnił swą obecnością rozdanie dyplomów oraz oficjalne zakończenie obozu. Potem już tylko ognisko, śpiewy i dobra zabawa.
Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tego obozu, instruktorom za pracę, którą włożyli w prowadzone z nami zajęcia, oraz uczestnikom, że tak licznie stawili się na tegoroczny obóz. Szkoda tylko, że mamy tak mało czasu na zrealizowanie programu obozu. Zachęcam tym artykułem inne stowarzyszenia do organizowania podobnych obozów, a także zapraszam wszystkich chętnych w przyszłym roku na kolejny obóz naszego stowarzyszenia. Gwarantuję niesamowite wrażenia, ogrom wiedzy oraz przyjemną atmosferę. Miejmy nadzieję, że za rok znowu spotkamy się na podobnym obozie w jeszcze większym gronie. Zapraszam i pozdrawiam.
Czołem!

Jakub Feluch
Artykuł ukazał się w Nowym Przeglądzie Kawaleryjskim.