Manewry Zimowe w Budach Starych, 16-17 luty 2008

W dniu 16 lutego ułani z Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich wzieli udział w zimowych manewrach w Budach Starych. Manewry odbywały się przez trzy dni i dotyczyły szkolenia i przygotowania się do inscenizacji, które miały się odbyć w tym roku. W manewrach zimowych wzieli udział: Michał Wroński, Andrzej Dudziec, Andrzej Tylenda, Maciej Sekuła oraz gościnnie Jarek. Do Bud Starych dojechaliśmy w sobotę w godzinach rannych (Andrzej Dudziec uczestniczył w nich od piątku, a Andrzej Tylenda w sobotę popołudniu), miejsce stacjonowania oddziałów polskich i niemieckich znajdowało się w starej szkole, obok małego cmentarza żołnierzy wojska polskiego poległych w okolicy we wrzesniu‘39 roku. Około godziny dziesiątej wydawano broń palna dostarczoną specjalnie na tę okazję.

O godzinie 10:30 zbiórką oddziałów polskich oraz wymarszem w las oddziałów niemieckich zaczęły się manewry leśne. Dowódca wojsk polskich – był min Marek Babulewicz (skąd my Go znamy) odtworzył kopertę dostarczoną przez organizatora i zaczęły się już prawdziwe manewry – Jako pierwsze zadanie mieliśmy zdobyć niewielkie wzniesienie leśne obsadzone wcześniej przez nieprzyjaciela. W tym celu podzieliliśmy się na grupy piechota stanowiła czujkę naszych oddziałów, kawaleria (my oraz GRH „Kampinos”) obchodziliśmy górkę z prawej strony a reszta oddziału (harcerze z 14 DH im. 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich) stanowiły grupę uderzeniową. Uzbrojenie naszych oddziałów było następujące: kawaleria – karabinki Mauser, piechota Mosiny oraz noszony przez harcerzy  oraz „Orła” z 27 P.UŁ ckm wz.30 (ckm 7,92mm wz.30 „Browning”).

Jak wcześnie wspomniałem obchodziliśmy cel z prawej strony szerokim łukiem i przeskokami obserwując co jakiś czas teren przez lornetkę aby wykryć przyczajonego nieprzyjaciela. Po ataku polskiej piechoty i zaskoczeniu Niemców przez dołączających uczestników z GRH Kampinos pierwsza część manewrów się skończyła. Po zbiórce na niewielkim zrąbie po wycince drzew obok naszego „wzgórza” pod okiem Marka Babulewicza zaczęliśmy dalszą część szkolenia. Dotyczyła ona poruszaniu się w szykach luźnych, rozwijanie się w tyralierę  zarówno w piechocie jak i w kawalerii (linia harcowników) – mogliśmy się dowiedzieć jak prawidłowo się rozwinąć oraz jak wyglądają prawidłowo komendy wydawane przez przełożonych oraz jak zachować się w określonych sytuacjach (na otwartej polanie lub w lesie).

Około godziny 12 po rozdaniu ślepej amunicji do naszej broni zaczęła się „prawdziwa” walka Niemcy zdobywali nasze wzgórze po wychodząc to z prawego skrzydła i okrążając nas – po tym role nasze się odwróciły. Po zaciekłej walce i zrobieniu pamiątkowych zdjęć (zdjęcia na stronie Polonia Militaris) rozpoczął się obiad. Po obiedzie kontynuowaliśmy dalsze szkolenie. Rozpoczęły się następujące szkolenia z musztry oddziałów polskich oraz z walki wręcz na bagnety (prawidłowe natarcie na pozorniki) oraz walka naprzeciw siebie ćwicząc obronę i atak.

Po krótkim odpoczynku Paweł Moszner z GRH FJR przeprowadził wykład jak posługiwać się bezpiecznie bronią oraz przedstawił wiele typów broni. Na tym niestety musiałem skończyć szkolenie i powrócić do domu. Musze jednak powiedzieć, że moim zdaniem były to bardzo udane manewry (nawet na ten czas spadła odrobina śniegu – jak na manewry zimowe), w których dowiedziałem się wiele nowych rzeczy oraz sobie przypomniałem parę innych.

Pozdrawiam Maciej Sekuła.