Archiwum autora: Michał Wroński

Polonia północnej Anglii żegna ostatniego hubalczyka ppłk. Romulada Rodziewicza

24 października 2014 roku Północną Anglię i Polskę obiegła wiadomość o śmierci niezwykłej osoby – Romualda „Romana” Rodziewicza, który należał do grona „najwierniejszych z wiernych” legendarnego majora „Hubala.”

Wiadomość o śmierci ostatniego Hubalczyka była dla wielu Polaków dużym zaskoczeniem i spadła na nas zasłona smutku i żałoby. „Wraz ze śmiercią ostatniego Hubalczyka skończyła się pewna epoka. Do swoich kolegów dołączył ostatni żołnierz oddziału majora Henryka Dobrzańskiego. Oddziału, którego żołnierze na zawsze pozostaną symbolem haseł: Bóg, Honor i Ojczyzna ale także bezgranicznej, heroicznej odwagi i determinacji w walce o wolność Rzeczypospolitej. Odwagi, która stała się i pozostanie na zawsze nieustającą inspiracją dla kolejnych pokoleń Polaków.” Powiedział Pan Łukasz Lutostański, Konsul Generalny RP w Manchester, w swojej mowie pożegnalnej podczas mszy pogrzebowej.

W czwartek 6 listopada 2014 roku, polska emigracja żegnała wiernego syna polskiej ziemi.

O godz. 12:50 trumna z ciałem śp.Romana została przewieziona do Domu Opiekuńczego „Jasna Góra” w Huddersfield. Tutaj na zewnątrz domu, pomimo dotkliwego chłodu, oczekiwały na ostatnie przybycie Romana – rezydentki wraz z personelem. Wieniec z biało-czerwonych kwiatów złożono na trumnę. Kapelan domu „Jasna Góra” ks. Jan Wojczyński TChr. modlił się i święcił trumnę z doczesnymi szczątkami niedawnego rezydenta. Po czym limuzyna z trumną ruszyła w drogę do polskiego kościoła pw. Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski w Huddersfield.

Na godz. 13:30 zaplanowano mszę żałobną za śp. Hubalczyka. Limuzyna wraz z trumną zaparkowała przed głównym wejściem polskiego kościoła. Po pewnym czasie z wnętrza świątyni wyszli księża celebransi. Na przodzie przewodził krzyż. Za nimi maszerowali żołnierze ze Stowarzyszenia Rezerwistów im. „Cichociemnych” w Wielkiej Brytanii. Wysunięto trumnę, którą żołnierze położyli sobie na ramiona. Ruszył kondukt żałobny w uroczystej asyście księży, rezerwistów i innych żałobników. Orszak pogrzebowy zatrzymał się przed ołtarzem głównym w kościele. Tam trumna spoczęła na katafalku. Żołnierze pod komendą plutonowego rezerwy Przemka Kwiateckiego, zaczęli pełnić honorową wartę przy trumnie. Trumnę przykryto flagą państwową, na której położyliśmy rogatywkę ułańską, z trudem zdobytą i znalezioną we Wrocławiu w sklepie militarnym dla kombatantów. Pan Konsul Łukasz Lutostański złożył na trumnie wieńce z biało-czerwonych goździków. Prezes rezerwistów na czerwonych poduszkach przyniósł ordery, którymi został uhonorowany za życia Romuald „Roman” Rodziewicz, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Chciałabym je wymienić przy okazji tego artykułu: Polonia Restituta, Pro Memoria, Krzyż za Wojnę Obronną w 1939r. , Krzyż Walecznych, Krzyż AK, Honorowy Medal Federacji Stowarzyszeń Rezerwistów i Weteranów Sił Zbrojnych RP, Krzyż Oświęcimski, angielski medal za zaslugi z II wojny światowej. Portret Hubalczyka spoczął obok rogatywki. Obok trumny postawiono zapalone świece. Żałobnicy wypełnili kościół. Miejsce w ławce na przodzie zajęła córka śp. Romana – Helena Natalia z Australii wraz z przyjaciółmi oraz Pan Konsul. Syn Hubalczyka – Leon jeszcze nie dotarł ze Stanów Zjednoczonych. Wciąż był w drodze na pogrzeb.

Ksiądz Jan Wojczyński w imieniu własnym i ks. proboszcza Józefa Wacławika, przywitał wszystkich uczestników pogrzebu śp. Romualda Romana Rodziewicza. Rozpoczęła się uroczysta msza żałobna w obrzędzie katolickim. Zgromadzeni w tym polskim kościele, z nadzieją polecaliśmy Bogu zmarłego, który był zawsze wierny Bogu i Ojczyźnie. Prosiliśmy, aby Bóg przebaczył mu grzechy i obdarzył zbawieniem. W międzyczasie żołnierze co pół godziny uroczyście zmieniali wartę. Podczas homilii ksiądz Jan nazwał Hubalczyka „bohaterem nie tylko na polu chwały polskiego oręża ale również bohaterem wiary, przypominając jego postawę w obronie medalika w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie, który dostał od swojej siostry Zofii.” Na podstawie książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm pt.: „Z miejsca na miejsce. W cieniu legendy Hubala”, przytoczył historię, w której była scena obozowa z medalikiem. Obecnie medalik przechowuje w Polsce kuzynka Romana – Ewa. Na prośbę księdza obiecała przekazać medalik do Izby Pamięci, którą ksiądz ma zamiar otorzyć. „Relikwia ta ma przypominać światu o najbardziej koszmarnym okresie naszych najnowszych dziejów.” Ks. kapelan zaświadczył, że „Pan Roman wytrwał w wierze aż do końca swego długiego życia, nawet w momencie śmierci był ufny i umarł z wiarą na ustach, wypowiadając ostatnie słowa: „Boże, zlituj się nade mną ”. Ksiądz Jan mówił, że „odszedł piękny człowiek i bohater wierny do końca hasłom wypisanym na sztandarach Bóg-Honor-Ojczyzna.” Po homilli i po komunii św. nastąpił czas na przemowy. Pierwsza zabrała głos osoba z Patriotycznego Stowarzyszenia Patriae Fidelis, która przeczytała życiorys zmarłego. Potem położyła na trumnie dla Romana rozkwitłe pąki białych i czerwonych róż. Za nią głos zabrał Pan Konsul Generalny RP z Manchester. W swojej przemowie mówił o Rodziewiczu jako podpułkowniku, który pośmiertnie został awansowany. (po bitwie pod Huciskiem został awansowany do stopnia wachmistrza kawalerii, przy okazji 100 urodzin awansowany do rangi majora, pośmiertnie awansowany do stopnia ppłk WP) Pan Konsul pięknie ujął w słowa prawdę o ostatnim Hubalczyku, któremu należy oddać hołd, jako niezwykłej osobie. Powiedział, że: „Widać dobitnie z perspektywy dzisiejszego dnia, że ofiarę w walce o wolność ojczyzny ppłk Rodziewicz wypełnił w sposób mężny i pełny.” Dodał iż „Pamięć o ppłk Romualdzie Rodziewiczu będzie trwała. Historia jego życia była i będzie natchnieniem dla wielu pisarzy, historyków. O jego losach będą uczyły się kolejne pokolenia obywateli Rzeczypospolitej. Będziemy pamiętali o darze jego życia tutaj w Północnej Anglii oraz w Polsce, gdzie tradycja Hubalczyków jest niezwykle pielęgnowana.” Pan Konsul swą mowę zakończył cytując 30 Psalm Dawidowy z Pisma Św. „…Panie wyprowadziłeś mnie z krainy umarłych i przywróciłeś do życia spośród schodzących do grobu.” W pewnym momencie przybył także syn Hubalczyka – Leon, który został powitany głośno przez księdza Jana. Uroczystości mszy pogrzebowej zaczęły dobiegać końca. Przy końcu ceremonii zaśpiewano pieśń „Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie, uniesie z ziemi ku wyżynom nieba.” Ostatni raz nastąpiła zmiana warty, po czym plut.rez. Kwiatecki zaczął składać flagę narodową z zamiarem wręczenia jej rodzinie Hubalczyka. Ruszył z kościoła kondukt żałobny w uroczystej asyście żołnierzy rezerwy . Ostatnia posługa dobiegała końca.

Przed Romanem ostatnim Hubalczykiem ostatnia droga. Niestety ciało Romana nie spocznie w ziemi, ale ulegnie spopieleniu. Taka była wola rodziny i wola Romana zawarta w jego testamencie. Ostatnia droga wiedzie do krematorium w Huddersfield, a my pokornie podążamy w autobusie za czarną limuzyną wiozącą ciało naszego bohatera narodowego. Niezłomnego Hubalczyka. Biją się we mnie myśli… Kiedy 2 sierpnia 2014r. pojechałam do Domu „Jasna Góra”, by odwiedzić Romana Hubalczyka, podczas naszej rozmowy zadałam mu pytanie, które mieszało me uczucia, ale zadałam je otóż „- Czy może mi Pan powiedzieć co Pan pamięta z Auschwitz? A Roman odrzekł krótko, „- Wolałbym nie pamiętać…”.

Pomimo że Roman Hubalczyk podczas pobytu w obozach koncentracyjnych napatrzył się na krematoria a jego nozdrza drażnił ciężki tłusty dym z pieca i finał jego życia nie dobiegł tam za drutami koncentracyjnymi a jego życie nie wyszło kominem krematoryjnym – dziś na ironię jedziemy do krematorium, by tam zakończyła się ziemska wędrówka Romana ostatniego Hubalczyka.

Musimy się spieszyć, by zdążyć na godz. 15:15. Zatem wjechaliśmy na duży teren należący do krematorium. Naokoło jakieś sztuczne wzgórza czy kopczyki, na których rośnie trawa i kwiaty. Autobus zaparkował w zatoczce parkingu a limuzyna z trumną Romana już czekała. Tutaj tylko kilkanaście kroków dzieli od kaplicy krematorium i specjalnie wydzielonej wnęki przystosowanej do postawienia trumny na wysokim drewnianym katafalku. Jest to ostateczny punkt na mapie życia Romana, do którego dotarł aż tak daleko, żyjąc prawie 102 lata. Pewnie jako młody żołnierz majora „Hubala” nigdy nie myślał o takim zakończeniu swej drogi życiowej, którą w rezultacie obrał on i jego rodzina. Żołnierze posłusznie położyli trumnę na ramiona i po wojskowemu pomaszerowali, mijając drzwi kaplicy krematoryjnej. Trumnę zostawiono we wnęce na katafalku. Portret Romana był na podłodze oparty o katafalk. Rozpoczęło się ostateczne pożegnanie. Kiedy syn Romana – Leon przemawiał z mównicy – płakał. Mówił o kochającym ojcu, a my dusiliśmy łzy i połykaliśmy je. Ksiądz Jan w szerokim geście błogosławił ręką doczesne szczątki zmarłego. Nagle purpurowa kurtyna zaczęła się szybko nieodwołalnie zasuwać, pochłaniając za sobą trumnę i szczelnie kryjąc do niej dostęp. W ścianie za trumną wcześniej zauważyłam drzwiczki, przez które będzie wsunięta trumna, a potem spuszczona w dół i tam wszystko się dokona.

Na ścianie widniał napis po angielsku Emergency Exit i tym wyjściem bezpieczeństwa, my żyjący przechodziliśmy przez drzwi. Szliśmy szklanym korytarzem do oszklonego pokoju, gdzie składaliśmy dzieciom Romana szczere kondolencje. Stałam w kolejce. Kiedy się w końcu „dobiłam” – nic nie mogłam wypowiedzieć. Tylko patrzyliśmy na siebie i w zrozumieniu objęliśmy się. Byłam ostatnia, więc ponaglano nas do wyjścia, gdyż autobus już zapuścił silnik i czekał, aby ruszyć. Kiedy jechaliśmy do Sali Parafialnej przynależnej do polskiego kościoła, zamyśliłam się patrząc wstecz. Myślałam o tym, że w tyle już zostawiliśmy wielkiego Hubalczyka. Doszłam do wniosku, że często mamy wpływ na swoje przeznaczenie. Przy końcu życia dopiero to daje się zauważyć a na pewno widzą to inni patrząc na nas z perspektywy dystansu.

O godz. 16:00 zaplanowano spotkanie wspomnieniowe.
W Sali Parafialnej czekał na nas olbrzymi stół suto zastawiony wyśmienitym jedzeniem. Przy stole rozmawialiśmy o ostatnim Hubalczyku, zaśpiewaliśmy na głosy pieśń „Hubalczycy, ” czyli My, partyzanci majora „Hubali.” Była to pierwsza pieśń partyzancka w okupowanej Polsce.

Spytałam Pana Konsula gdzie spoczną prochy Romualda „Romana” Rodziewicza. Pan Konsul powiedział, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby były pochowane na Wojskowym Cmentarzu na Powązkach w Warszawie.

Teraz tylko kwestia czasu i zebrania dokumentacji, ponieważ Konsulat RP w Manchester jest w kontakcie z Urzędem ministra Jana Ciechanowskiego, szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Wiadomo mi było również, że miał przyjechać na pogrzeb reprezentant ministra Ciechanowskiego – ppłk Artur Frączek, ale z powodu problemów logistycznych, nie mógł dotrzeć do Północnej Anglii.

Na sam koniec już tylko słowa przysięgi, jaką mogli składać Hubalczycy.

„Przysięgam Bogu być wiernym.
Ojczyźnie mojej Rzeczypospolitej Polskiej.
Stać na straży honoru żołnierza polskiego.
Za sprawy Ojczyzny mej walczyć do ostatniego tchu.
I tak postępować, abym mógł żyć i umierać jak prawy żołnierz polski.”

Cześć Jego pamięci!

 

Huddersfield, 6 listopada 2014
Autor tekstu i zdjęć: Xenia Jacoby, Patriae Fidelis

Konsultacja pod względem ceremoniału wojskowego: plut.rez. Przemysław Kwiatecki

Zmarł mjr Bernard Wasilewski

Wieczorem 13 stycznia 2014 roku odszedł na wieczną warte mjr Bernard Wasilewski, ostatni z żyjących żołnierzy 10 Pułku Ułanów Litewskich .

Bernard Wasilewski urodził się 10 sierpnia 1916 r. w Górze (gmina Krypno), syn Julii (z domu Snarskiej) i Aleksandra Wasilewskiego. Rodzice byli rolnikami. Ukończył Szkołę Powszechną w Górze. W 1932 r. wstąpił do szwadronu Konnego Przysposobienia Wojskowe „Krakusów”. Od 1937 r. odbywał służbę zasadniczą w 10 Pułku Ułanów Litewskich w Białymstoku i został skierowany do szkoły podoficerskiej. Po szkole został przydzielony do 2 Szwadronu jako instruktor w stopniu kaprala. Przeszedł razem z pułkiem szlak bojowy Kampanii Wrześniowej 1939 r. W czasie działań wojennych dał sie poznać, jako niezwykle sprawny podoficer. Niemal cały czas pełnił funkcję łącznika miedzy dowództwem i pododdziałami. Brał udział w bitwie pod Kockiem 2- 6 października 1939 r. Następnie dostał się do niewoli niemieckiej. Początkowo trafił do obozu jenieckiego Stalag VII A dla szeregowców i podoficerów w Moosburgu w południowej Bawarii. Następnie został przeniesiony do pracy do Berchtesgaden w Alpach, a jeszcze później trafił do Piding niedaleko miejscowości Raichenhalle (Bawaria). W lipcu 1942 r. złapany wraz z pięcioma współwięźniami po nieudanej próbie ucieczki z obozu. Trafił do obozu karnego XVIIIC. Po paru tygodniach został z powrotem przetransportowany do Piding. Tam przebywał do wyzwolenia obozu w maju 1945 r. Po powrocie do Polski osiedlił się na Kujawach w Halinowie. W 1949 r. przyjechał do Białegostoku, tu zatrudnił się jako murarz, później woźnica. Do emerytury w 1991 r. pracował w Spółdzielni Usług Przewozowych „Przewóz”. Przez dziesięć lat śpiewał w chórze Cantylena. Należał do Związku Inwalidów Wojennych oraz do Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. Uhonorowany nagrodą „Świadek Historii” przyznawaną przez Instytut Pamięci Narodowej oddział w Białymstoku. Niemal do końca swoich dni prowadził poczty sztandarowe podczas uroczystości patriotycznych i kościelnych.

W smutku pogrążeni członkowie Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich

 

Źródło bibliograficzne: Centrum im. Ludwika Zemenhofa

Spotkanie z uczniami Zespołu Szkół w Przebrodzie

W piątek, 04-11-2013 r. we wczesnych godzinach porannych, nasze Stowarzysznie odwiedziło Zespół Szkół (Szkołę Podstawową oraz Gimnazjum) im. Drugiego Pułku Ułanów Grochowskich w Przebrodzie. Uroczystość zaczęła się od apelu, wciągnięcia na maszt flagi państwowej oraz proporczyka w barwach Drugiego Pułku Ułanów. Po apelu udaliśmy się do sali gimnastycznej, gdzie wygłosiliśmy wykład o historii kawalerii, a w tym o dziejach i zwyczajach drugiego Pułku Ułanów Grochowskich. Uczniowie klas podstawowych mogli zapoznać się z ułańskimi mundurami, uzbrojeniem oraz wyposażeniem. Kolejnym etapem naszego spotkania była uroczysta msza święta w mieszczącym się nieopodal przepięknym, drewnianym kościele. Uroczystość religijna miała tego dnia dwa akcenty: pierwszy – obecność obrazu jasnogórskiego, który tego dnia był wystawiony właśnie w tej świątyni; drugi –  obecność naszej delegacji ze sztandarem pułkowym. Msza święta miała wyjątkowo patriotyczny i podniosły charakter, gdyż była poświęcona poległym, zamordowanym, zaginionym i zmarłym Ułanom Grochowskim. Podczas uroczystości mieliśmy zaszczyt spotkać i przywitać pana Zdzisława Palińskiego, syna wach. Zdzisława Palińskiego. Po mszy świętej udaliśmy się na cmentarz w Suwałkach, gdzie po krótkiej uroczystości zapaliliśmy znicze i zmówiliśmy w skupieniu i ciszy modlitwę za zmarłych, nad grobami Ułanów Grochowskich. Następnym etapem dnia był kolejny wykład historyczny, tym razem dla młodzieży gimnazjalnej. Furorę jak zwykle zrobił Pinokio, czyli nasz drewniany koń, na którego grzbiet tłumnie wskakiwała młodzież. Uczniowie gimnazjum zapoznali się z historią II RP oraz historią Drugiego Pułku Ułanów. Gimnazjaliści z zaciekawieniem słuchali ułańskich opowieści o koniach i wojowaniu. Ostatnim etapem naszego dnia był uroczysty obiad z gronem pedagogicznym szkoły. Obiad przeciągnął się aż do kolacji, a śpiewom, opowieściom i wspomnieniom nie było końca.

W imieniu Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich im. J. Dwernickiego, na ręcę Pani Dyrektor Zdzisławy Milewskiej oraz Pana Stanisława Mackiewicza, składamy podziękowania za zaproszenie do spotkania z młodzieżą oraz do udziału w uroczystości kościelnej, poświęconej Żołnierzom Drugiego Pułku Ułanów.

Bitwa pod Łomiankami 2013

W niedzielę 22-09-2013 uczestniczyliśmy w „Rekonstrukcji Historycznej Łomianki 2013”. Warto a nawet trzeba przede wszystkim powiedzieć i odmieść się do miejsca gdzie odbyła się rekonstrukcja – Bitwa pod Łomiankami była bitwą kampanii wrześniowej, która rozegrała się w rejonie wsi Łomianki koło Warszawy 22 września 1939 pomiędzy niedobitkami wojsk polskich z Armii Pomorze i Poznań pod dowództwem generała Mikołaja Bołtucia (około 5000 żołnierzy), a wojskami niemieckimi blokującymi oblężoną Warszawę. Bój ten był ostatnim aktem bitwy nad Bzurą. W bitwie pod Łomiankami poległo około 800 polskich żołnierzy, rannych zostało około 4000, według innych źródeł straty te mogły wynosić nawet 3000 ludzi. Zadania nie wykonano, a tylko nielicznym udało się dostać do Warszawy. Na cmentarzu w Kiełpinie znajdują się mogiły 2500 żołnierzy oddziałów Armii „Poznań” i „Pomorze”, którzy zginęli w dniach 19 i 22 września 1939 r. pod Wólką Węglową i w Łomiankach.

Wspomniana wcześniej rekonstrukcja obejmowała tematem kilka epizodów historycznych, z których pierwszym były walki z sowietami w 1939 roku. Jednak tematem przewodnim rekonstrukcji były wydarzenia związane z Bitwą nad Bzurą, której jeden z ostatnich epizodów rozegrał się pod Łomiankami. Organizatorzy zaprezentowali wiele grup rekonstrukcji historycznej oraz dużą ilość wszelkiego rodzaju sprzętu wojskowego. Na polach pod Wilczeńcem można było zobaczyć m.in.: polski czołg 7TP, tankietkę TKS, polski samochód pancerny wz. 34 oraz niemieckie czołgi pzkw 2 i pzkw 3. Wszystkim zapierał dech w piersiach fruwający nad głowami ucharakteryzowany na Mescherschmita Bf 109 samolot, który prażył do celów naziemnych ze swoich karabinów maszynowych. W tym roku można było podziwiać dużą liczbę kawalerzystów (ok. 60 koni), którzy, jak co roku odtworzyli szarżę pod Wólka Węglową wraz ze sceną podjęcia w galopie sztandaru 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich od jednego z kawalerzystów, który odtwarzał postać rannego kpr. Feliksa Maziarskiego. W tym roku nasze stowarzyszenie wystawiło dwudziestu w pełni wyposażonych i umundurowanych ułanów, czyli trzy pełne sekcje liniowe, w tym jedna RKM. Pierwszy raz od dziesięciu lat działalności mieliśmy możliwość przeżycia szarży jadąc w płaszczach i z pełnym wyposażeniem. Charakteryzacja oraz skutki efektów pirotechnicznych (umorusane twarze, zasypane kurzem mundury i płaszcze) spowodowały, że gdy wyjechaliśmy przed publiczność wyglądaliśmy jak prawdziwy odział kawalerii, który po ciężkich walkach wyrwał się z okrążenia, i w sumie przecież o to chodziło, aby oddać, choć częściowo klimat tamtych strasznych i ciężkich dni. Pozostaje nam tylko pogratulować organizatorom kolejnej udanej edycji rekonstrukcji walk nad Bzurą w 1939 oraz nadzieja, że za rok zaprezentujemy się w jeszcze większym składzie niż w tym roku.

Warto przeczytać następujące artykuły o bitwie pod Łomiankami, wydane przez „Gazetę Łomiankowską” –  artykuł 1 , artykuł 2

Święto Pułkowe i Piknik Kawaleryjski – 1 września 2013

Z okazji dziesięciolecia działalności naszego stowarzyszenia, w dniu 1 września 2013 roku, w trakcie obchodów naszego Święta Pułkowego, zorganizowaliśmy zawody kawaleryjskie oraz piknik rodzinny dla mieszkańców Podkowy Leśnej oraz okolicznych miejscowości. Po raz pierwszy i, mamy nadzieję, nie ostatni, w celu realizacji zawodów i pikniku, mogliśmy skorzystać z terenu Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Postanowiliśmy też ufundować i zamieścić w kościele pw. św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej tablicę pamiątkową, poświęconą pamięci płk. Aleksandra Chajęckiecgo i rtm. Włodzimierza Suchodolskiego oraz wszystkich żołnierzy Drugiego Pułku Ułanów Grochowskich, którzy swe życie poświęcili dla dobra Ojczyzny.

Wszystko zaczęło się już w sobotę od spotkania przy ognisku. Przybyły pierwsze ekipy startujące w zawodach, przedstawiciele Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewicza, przedstawiciele stajni TKKF Podkowa z Podkowy Leśnej oraz wiele innych osób, które współpracowały z nami przez te wszystkie lata. Kuchnią, jak co roku zajął się pan Wiesław Pietrzak, serwując nam przez cały wieczór wspaniałe posiłki, w tym pieczonego na ognisku prosiaka. Przy ognisku na zmianę przygrywała gitara i wynajęty DJ.

O godzinie 6 rano następnego dnia zjawiliśmy się w stajni, gdzie zajęliśmy się szykowaniem koni do uroczystości kościelnych oraz defilady ulicami Podkowy Leśnej. Niestety, z powodu ulewnego deszczu uroczystości odbyły się bez udziału koni. A szkoda, bo przewidywaliśmy, że w defiladzie weźmie udział przeszło trzydzieści koni, w tym szesnaście koni z zaproszonego przez nas do udziału w Święcie Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego oraz bryczka powożona przez pana Jerzego Rybińskiego. Do kościoła przybyli przedstawiciele w barwach poszczególnych pułków kawalerii II RP: 1 Pułk Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich, 1 pułku Ułanów Krechowieckich im. płk. Bolesława Mościckiego, 2 Pułku Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego, 7 Pułku Ułanów Lubelskich, 10 Pułku Ułanów Litewskich, 11 Pułku Ułanów Legionowych im. marsz. Rydza Śmigłego, 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, 27 Pułku Ułanów im. Króla Stefana Batorego, pocztowi Jazdy XVII wiecznej oraz Grupa Rekonstrukcji Historycznej „Garnizon Suwałki” w osobie Jerzego Brzozowskiego – dyrektora Muzeum Ziemi Suwalskiej, Krzysztofa Skłodowskiego i Janusz Płońskiego. Licznie przybyła także nasza rodzina pułkowa w osobie pana Zdzisława Palińskiego – syna wach. Zdzisława Palińskiego, który specjalnie na tę uroczystość, mimo leciwego wieku przybył aż z Suwałk, pana prof. Antoniego Kamińskiego – syna por. Antoniego Kamińskiego, pani Teresy Jodkowskiej – żony płk. Henryka Jodkowskiego, pana Mariana Cyngotta – syna rtm. Mariana Ctyngotta, pani Małgorzaty Chajęckiej – córki płk. Aleksandra Chajęckiego, pana hr. Antoniego Rozena – zięcia płk. Kazimierza Pliosowskiego oraz pana Grzegorza Senatorskiego – potomka rodziny płk. Kazimierza Plisowskiego.

Po zakończeniu mszy świętej w intencji wszystkich Ułanów Grochowskich oraz ich rodzin, wiatr rozwiał chmury i mogliśmy przejść do etapu wmurowania tablicy pamiątkowej na zewnętrznym murze Kościoła, już bez deszczu. Wartę honorową przy tablicy oraz trębacza wystawił Batalion Reprezentacyjny Wojska Polskiego, w szyku pieszym w sile dwóch sekcji plus poczet sztandarowy przybył Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego, nasze stowarzyszenie wystawiło do warty honorowej dwóch ułanów. Tablicę uroczyście odsłoniła pani Małgorzata Chajęcka, córka płk. Aleksandra Chajęckiego, po czym ksiądz proboszcz Krzysztof Osial dokonał uroczystego poświęcenia tablicy pamiątkowej. Zaszczytem dla nas było przybycie na te uroczystość Starosty Powiatu Grodziskiego pana Marka Wieżbickiego, który z tej okazji wygłosił uroczyste przemówienie. Intencję wmurowania tablicy oraz podziękowania dla wszystkich przybyłych oraz tych, którzy przyczynili się do powstania tej tablicy odczytał wiceprezes naszego stowarzyszenia – Tomasz Deleżuch.

Około godziny 12.00, po przybyciu do Muzeum w Stawisku, dalsza część naszego święta rozpoczęła się od pokazu konnego Szwadronu Reprezentacyjnego Kawalerii Wojska Polskiego. Ułani kręcili kadryle, czesańce oraz zaprezentowali pokaz władania białą bronią. Po pokazie rozpoczęliśmy zawody kawaleryjskie, kolejno władanie szablą i władanie lancą. Osobą, która w sposób znaczny przyczyniła się do organizacji i przeprowadzenia zawodów w sposób właściwy był nasz sąsiad i osoba zaprzyjaźniona – pan Maciej Skowron, on to przed laty uczył nas władania białą bronią oraz tajników regulaminów kawaleryjskich. W skład ekipy sędziowskiej wchodzili: sędzia główny – pan Maciej Skowron, sędzia pomocniczy – prezes Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich – Michał Wroński, pani Elżbieta Wnuk, pan Andrzej Orzełowski oraz pan Marek Babulewicz reprezentujący barwy 14 pułku Ułanów Jazłowieckich. W zawodach startowali kolejno reprezentanci 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, 2 Pułku Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego oraz przedstawiciele stowarzyszeń kawaleryjskich w barwach 10 Pułku Ułanów Litewskich. Pierwsze miejsce zdobył Piotr Piekarczyk w barwach 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego na koniu Dolcevita, drugie miejsce zdobył Mateusz Nienałtowski w barwach 10 Pułku Ułanów Litewskich, trzecie Piotr Piekarczyk w barwach 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, tym razem na koniu Desire.

Nagrodą numer jeden w konkursie była szabla wz. 21/22, wszyscy trzej zawodnicy otrzymali też pamiątkowe puchary za pierwsze, drugie i trzecie miejsce. Po rozdaniu nagród oraz flou dla koni nadszedł moment na rundę honorową i tak zawody dobiegły końca.

Następną atrakcją były pokazy kaskaderskie w wykonaniu grupy konnej Huberta Kostrzewy. Kaskaderzy w strojach z XVII w. wykonali piękny pokaz dżygitówki na koniach, sztukę pojedynku na szable oraz władanie batem. Kolejnym punktem programu był pokaz tankietki TK-S. Tankietka gąsienicami rwała darninę a z km-u Hotkinsa sypały się serie strzałów karabinowych (oczywiście był to km na gaz propan-butan). Niesamowitym i nowatorskim dla nas występem był występ Zespołu Sygnalistów Myśliwskich pod kierownictwem Janusza Gocalińskiego. Panowie sygnaliści uświadomili nam jak piękna jest tradycja łowiecka, grając na rogach myśliwskich różne sygnały i melodie. Następnym pokazem był pokaz sokolnictwa, przepiękny ptak szybując nad widownią prezentował nam swoje piękno a jego treser imponował nam sztuką panowania nad tym zwierzęciem. Ostatnim występem był dynamiczny pokaz repliki miny samobieżnej Sd.Kfz.303. Replika mknęła na uwięzi imponując zwrotnością i prędkością. Oczywiście, biorąc pod uwagę choćby Powstanie Warszawskie była to broń okrutna, zwłaszcza dla nas Polaków, ale sam fakt prezentacji był ciekawy i wykład historyczny z tej okazji wywołał u widzów refleksję.

Ponadto na pikniku można było zwiedzić: ekspozycję muzealną poświęconą 2 Pułkowi Ułanów Grochowskich, zapoznać się ze stanowiskiem Narodowych Sił Rezerwowych, zobaczyć prawdziwy patrol saperski z wykrywaczem min, postrzelać z karabinu czarnoprochowego, zobaczyć pozbawioną cech bojowych kolekcję broni muzealnej XX w, spróbować wyrobów regionalnych, obejrzeć pojazdy zabytkowe, pojeździć bryczką lub wsiąść na konia. Ogólnie można stwierdzić, że była to największa impreza, jaka do tej pory udało nam się zorganizować i chyba możemy śmiało powiedzieć, że zakończyła się ona pełnym sukcesem, co możemy stwierdzić po zebraniu wielu bardzo pochlebnych opinii, zarówno od naszych gości jak i samych uczestników zawodów.

Na ręce wszystkich osób, które przyczyniły się do realizacji tej imprezy oraz wsparły nas swoim działaniem, w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego, składamy serdeczne podziękowania za okazana pomoc. W szczególności chcemy podziękować:

  • Panu Staroście Powiatu Grodziskiego Markowi Wieżbickiemu – za objęcie Patronatem Honorowym całej imprezy oraz za zgodę na udostępnienie terenu Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów na piknik i zawody, zapewnienie opieki medycznej oraz ufundowanie nagród głównych;
  • Panu Zbigniewowi Nowosielskiemu – za udostępnienie pojazdów zabytkowych wraz z obsługą;
  • Pani Alicji Matackiej-Kościelny (Dyrektor Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku) za udostępnienie obiektu Muzeum do celów pikniku i zawodów;
  • Księdzu proboszczowi Krzysztofowi Osialowi – za wieloletnią pomoc w organizowaniu uroczystości kościelnych oraz za bezinteresowną pomoc i wsparcie w trakcie tworzenia i instalacji tablicy pamiątkowej;
  • Panu Maciejowi Skowronowi – za pomoc w zorganizowaniu doskonałych zawodów kawaleryjskich oraz za całokształt pracy instruktora wyszkolenia kawaleryjskiego;
  • Panu Arkadiuszowi Głogowskiemu – za recytację Kolędy Ułańskiej w trakcie mszy świętej.
  • Panu Wiesławowi Pietrzakowi – za wspaniałe przygotowanie zaplecza gastronomicznego;
  • Wszystkim Gościom – za obecność;
  • oraz wszystkim Ułanom Grochowskim, którzy w pocie czoła pracowali nad realizacją tego projektu;

Podsumowując nasze tegoroczne Święto Pułkowe oraz Piknik Kawaleryjski mamy nadzieję, że impreza ta stanie się imprezą cykliczną i na stałe wpisze się w kalendarz uroczystości historyczno-kulturalnych powiatu grodziskiego oraz powiatów ościennych.

Obóz Szkoleniowy Kawalerii Ochotniczej 2013 w Ptakach

Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich, jak co roku zorganizowało Obóz Szkoleniowy Kawalerii Ochotniczej, który odbył się we wsi Ptaki koło Siennicy. Obóz trwał od 20.07.2013 do 04.08.2013. Na obozie gościliśmy nowych rekrutów, jak i przedstawicieli innych stowarzyszeń kawaleryjskich. Dzięki życzliwości Pana Zbigniewa Nowosielskiego, który był gospodarzem obiektu, mieliśmy doskonale i kompleksowo zorganizowane zaplecze logistyczne dla ludzi i koni. Nie lada atrakcją było gotowanie w kuchni polowej, nasz szef kucharz Krzysztof tworzył najpyszniejsze potrawy na świecie.

Ułani intensywnie szkolili się w zajęciach z musztry pieszo, musztry konno, nauki o broni i mundurze, władaniu białą bronią, elementach woltyżerki, zajęciach z wiedzy o kawalerii i zajęciach strzeleckich pod okiem doświadczonych instruktorów. Przeprowadzono również kursy z wiedzy weterynaryjnej o koniu, terenoznawstwa i pierwszej pomocy przedmedycznej. Wieczorem przy ognisku rozlegały się śpiewy a czasem odbywały się nawet huczne tańce i swawole.

Pierwszy dzień obozu rozpoczął się od Rekonstrukcji – Siennica 1939 (relacja tutaj), natomiast dnia 27.07.2013 braliśmy udział w organizacji Konkursu Militarii (relacja tutaj). W konkursie wypadliśmy bardzo dobrze, zajmując czołowe miejsca. Jak przed laty pierwsze miejsce zdobył Jakub Tekielski na koniu Surma. Oprócz konkursu Militari odbył się konkurs ujeżdżenia, w którym wystąpił ułan Jakub Tekielski oraz ułan Piotr Senatorski. Jak zwykle z łezką w oku przyszło nam się rozstać. No cóż może w przyszłym roku uda się zorganizować kolejny obóz…

VIII Piknik Hippiczny w Ptakach

W dniach 27-28.07.2013 mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w VIII Pikniku Hipicznym w Ptakch. Pierwszego dnia mieliśmy okazję współorganizować oraz uczestniczyć w konkursie Militarii, w którym nasz ułan Jakub Tekielski na koniu Surma zajął I miejsce. Pozostali koledzy też wypadli bardzo dobrze i zajęli czołowe miejsca w konkursie, mimo że startowali na nowych i niedoświadczonych koniach użyczonych przez Pana Zbigniewa Nowosielskiego. Nowym wyzwaniem dla ułanów Jakuba Tekielskiego oraz Piotra Senatorskiego był start w konkursie ujeżdżenia, w którym też nieźle się spisali.

W pikniku udział wzięło kilkadziesiąt koni i jeźdźców z drużyn harcerskich, klubów i prywatnych stajni. Rywalizowano w ujeżdżaniu, skokach i gonitwie, a do tego Szwadron Reprezentacyjny Wojska Polskiego i kaskaderzy przygotowali pokazy dla zgromadzonych. „Była to już ósma edycja imprezy organizowanej przez Harcerską Szkołę Kawalerii przy miejscowej 14. (czternastej) Drużynie Harcerskiej. Początki były bardzo skromne: trzy konie, z czego dwa chore, ze ‚stajni spokojnej starości’. Harcerska Szkoła Kawalerii była wtedy w domyśle – mówi opiekun drużyny, Zbigniew Nowosielski. Ale w ciągu kilku lat bardzo szybko się to rozwinęło, przybywało zgłaszanych koni. W tym roku było ich ponad 60, nie licząc tych należących do kaskaderów i do Szwadronu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego.”

„Drużyna, przy której działa Harcerska Szkoła Kawalerii, współpracuje z innymi drużynami konnymi, z okolicznymi stajniami oraz z kultywującymi ułańskie tradycje grupami rekonstrukcji historycznych. – Wspierają nas organizacyjnie i służą nam swoimi końmi, a my w zamian pomagamy im. W tym roku bardzo dobrze ułożyła się współpraca ze Stowarzyszeniem Ułanów Grochowskich im. Józefa Dwernickiego z Podkowy Leśnej. Przyjechali tydzień wcześniej, brali udział w inscenizacji w Siennicy, a potem rozłożyli się w Ptakach obozem. Przywieźli swoje konie, dopożyczyli sobie kilka od nas i ćwiczą codziennie jazdę konną, regulaminy wojskowe, a wieczorami przy ognisku wspominają historię pułków ułańskich i ich dowódców. Ich zaangażowanie jest wspaniałe – dodaje Zbigniew Nowosielski.”

Fragmenty na podstawie „podlasie24”
Regionalny Portal Informacyjny

Siennica 2013 – rekonstrukcja historyczna

Pierwszy dzień naszego obozu kawaleryjskiego (21.07.2013) rozpoczęliśmy od udziału w rekonstrukcji historycznej Siennica 1939. Tym razem wystąpiliśmy, jako spieszony oddział kawalerii. Po apelu przed szkołą w Siennicy udaliśmy się do miejscowego kościoła gdzie część rekonstruktorów wzięła udział we mszy świętej. Następnie w kolumnie zorganizowanej pomaszerowaliśmy na cmentarz w Siennicy, gdzie odbył się apel poległych oraz złożenie wieńców na grobach poległych w 1939 roku. Po uroczystościach nadszedł czas na rekonstrukcję. Na polach Siennicy widać był wszystko, „(…) od wozów pancernych, przez kawalerię, do piechoty i oddziałów łączności. Przeszło 140 osób brało udział we rekonstrukcji walk, jakie toczyły się we wrześniu 1939 roku w miejscowości Siennica w powiecie mińskim. Na inscenizację zjechały się grupy z całej Polski, a ich uzbrojeniu i umiejętnościom przyglądały się setki widzów. Symulowana bitwa była kulminacyjnym punktem organizowanych od zeszłego roku uroczystości patriotycznych. Mają one upamiętnić lokalny epizod wrześniowej wojny obronnej. Dnia 12 września 1939 roku generał Rómmel utworzył Grupę Operacyjną Kawalerii pod dowództwem generała Andersa. Jej zadaniem było wykonanie zwrotu zaczepnego w kierunku wschodnim. Między Warszawą a Siedlcami była to jedyna inicjatywa strony polskiej, pozostałe walki na tym terenie miały charakter obronny. Bitwa pod Mińskiem Mazowieckim rozegrała się 13 września. Jej częścią było uderzenie oddziałów polskich na Siennicę – rysuje tło imprezy historyk, Janusz Kuligowski. Celem rekonstrukcji jest też popularyzacja historii przedwojennych polskich wojsk pancernych. Ma to ścisły związek z rodzinnymi tradycjami i zawodową pasją głównego organizatora. „W moim domu wiele się mówiło o 4. batalionie pancernym z Brześcia. Mój tata służył w nim od 1937 roku, a podczas wojny walczył w wystawionym przez ten batalion 91. dywizjonie pancernym. To mnie zachęciło, by bliżej poznać zarówno tą historię, jak i używane w tamtym czasie wytwory myśli polskich inżynierów, takich jak tankietki TKS, czołgi 7TP, ciągniki artyleryjskie C2P i inne. Z konstrukcjami tymi zetknąłem się potem podczas swojego życia zawodowego’ – wspominał Zbigniew Nowosielski”.

Fragmenty na podstawie „podlasie24″
Regionalny Portal Informacyjny

Spotkanie z rodziną podch.rez. Andrzeja Ciechomskiego

Dnia 28.05.2013 r. w godzinach popołudniowych w Hotelu Polonia w Warszawie mieliśmy zaszczyt spotkać się z dwoma przedstawicielami rodziny Ciechomskich. Obaj bracia pochodzą z Argentyny i będąc świadomym swojego polskiego pochodzenia chcieli dowiedzieć się jak najwięcej o swoim ojcu Panu podch.rez. Andrzeju Józefie Ludwiku Ciechomskim.

Na dzień dzisiejszy dowiedzieliśmy się, że ojciec Andrzej Ciechomski urodził się 12 kwietnia 1918 roku w miejscowości Rutkowice i przechodził szkolenie w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Duża część jego życiorysu dotycząca służby w wojsku jest nieznana. W tej chwili na podstawie zebranych relacji oraz materiałów historycznych możemy stwierdzić, że losy wojenne rzuciły ich ojca do ośrodka zapasowego w Wołkowysku, gdzie kierowano nadwyżki mobilizacyjne. Pewne jest też to, że walczył z Sowietami i Niemcami. Pan Podchorąży został następnie zesłany do niemieckiego obozu dla jeńców w Murnau. Po uwolnieniu pozostał w Niemczech i przebywał w Norymberdze. Stąd pojechał do Belgii a następnie już na stałe wyemigrował do Argentyny. Będąc na emigracji obawiał się, że powrót do ojczyzny mógłby być zbyt bolesnym przeżyciem. Twierdził, że Polska już nigdy nie będzie taka jak dawniej. Nie można też zlekceważyć zagrożenia i ewentualnych represji jakie groziły mu za powrót do kraju.

Po dalszych poszukiwaniach okazało się, że w rodzinie państwa Ciechomskich tradycja kawaleryjska była wielopokoleniowa. Poprzednikiem Pana Andrzeja Ciechomskiego był jego dziadek Pan Jerzy Ciechomski. Jeszcze nie wiemy jakim stopniem wojskowym szczycił się pan Jerzy ani nie potrafimy jeszcze odtworzyć przebiegu jego służby wojskowej. Jest jednak wiadomym, że był to wybitny sportowiec, który wielokrotnie startował w zawodach jeździeckich.

Takie historie wprowadzają nas w zadumę oraz wzbudzają refleksję nad tym, co było, co przeminęło. Niewątpliwie jest to dla nas wielki honor, że możemy archiwizować wszystkie zebrane losy żołnierskie Rodziny Ułanów Grochowskich. Pomimo, iż nie jest to dla nas pierwsza relacja opowiedziana z za grobu, była dla nas wyjątkowa. Chęć powrotu naszych argentyńskich gości do polskich korzeni był godny podziwu. Przebyli oni przecież ponad 10 tys. kilometrów aby uczestniczyć w spotkaniu rodzinnym i przy okazji także poświęcić nam trochę swojego czasu. Nasza Rodzina Pułkowa trwa mimo upływu czasu, odnawia się i rozbudowuje, co jest ewidentnie oznaką miłości do Ojczyzny oraz przywiązaniem do kultury i tradycji. Niebawem, gdy powstanie kolejna publikacja o losach Ułanów Grochowskich podch. rez. Ciechomski z pewnością nie zostanie pominięty. Pośród opisanych zdjęć, jego twarz nie będzie już anonimowa dla całej rzeszy zgłębiających wiedzę historyczną.

I tak oto wypełnia się wielki testament, który zapisali nam nasi przodkowie, bo jak dawniej oni sami zlatywali ze wszystkich stron świata jak ptaki do gniazda, tak teraz zlatują się ich rodziny, aby szukać odpowiedzi na pytania i aby dać świadectwo prawdzie.

Michał Wroński
Jakub Tekielski

Jubileuszowy X-ty Wielki Bal Pułkowy

W dniu 13 kwietnia 2013r. odbył się Bal Pułkowy zorganizowany przez Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich im. gen. Józefa Dwernickiego. Bal rozpoczął obchodzony w tym roku jubileusz stowarzyszenia, związany z 10-leciem jego działalności.

Fotorelacja z balu jest dostępna pod adresem [link], przygotowaliśmy również krótki film, który można zobaczyć [tutaj].

Bal rozpoczął się od wzniesienia toastu symboliczną lampką szampana a przybyłych gości powitali członkowie zarządu stowarzyszenia. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in.: Państwo Dwerniccy – potomkowie generała Józefa Dwernickiego, Państwo Senatorscy – potomkowie generała Konstantego Plisowskiego, Pan Zbigniew Nowosielski, reprezentujący 4. Batalion Pancerny z Brześcia oraz Państwo Kinga i Arkadiusz Głogowscy – aktorzy Teatru Narodowego. Obecni byli również przedstawiciele Sekcji Jeździeckiej AZS Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Sekcji Tańca Narodowego AZS, Stowarzyszenia „Muzyka i Śpiew” oraz przedstawiciele Kół Łowieckich: nr 24 „Trop” z Warszawy oraz nr 10 „Zalesie” z Piaseczna. Środowiska kawaleryjskie były reprezentowane przez: 1. Pułk Szwoleżerów im. Józefa Piłsudskiego, 10. Pułk Ułanów Litewskich, 11. Pułk Ułanów Legionowych, 14. Pułk Ułanów Jazłowieckich, 7. Dywizjon Artylerii Konnej, 71. Dywizjon Pancerny oraz przez gospodarzy wieczoru – 2. Pułk Ułanów Grochowskich.

Po powitaniu gości rozpoczęła się zabawa i tańce przy przedwojennych szlagierach, przeplatanych współczesnymi przebojami w wykonaniu Zespołu Muzycznego Wojska Polskiego.

W gratulacyjnej części wieczoru, członkowie Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich wręczyli prezesowi Michałowi Wrońskiemu pamiątkową Księgę Jazdy Polskiej, w uznaniu jego dokonań na polu uwieczniania chwały kawalerii oraz za sprawowanie funkcji prezesa od początku istnienia i działalności stowarzyszenia.
Z rąk prezesa Michała Wrońskiego podziękowania również przyjął pan Zbigniew Nowosielski, za zasługi na rzecz kultywowania tradycji kawaleryjskich oraz wkład w szerzenie świadomości historycznej.
Nasze stowarzyszenie przyjęło również gratulacje z rąk Pani Beaty Herman, reprezentującej Akademicki Związek Sportowy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, za wkład w pielęgnowanie tradycji polskich i pułkowych, z życzeniami dalszych sukcesów na niwie historycznej, sportowej i towarzyskiej.

Kolejną atrakcją wieczoru był wokalny występ Państwa Kingi i Arkadiusza Głogowskich, którzy śpiewając przedwojenne przeboje, pozwolili wszystkim słuchającym wczuć się w atmosferę dawnych koncertów. Mogliśmy usłyszeć takie szlagiery jak: „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Powróćmy jak za dawnych lat”, „Już nigdy” czy „Kochać nie warto, czekać nie warto”.

Wszyscy obecni na balu mieli również możliwość zobaczyć i podziwiać, zaprezentowany przez parę Pani Beata Herman i Pan Zbyszek Nowosielski, nasz tradycyjny, narodowy taniec – Mazur, który bardzo często pojawiał się na szlacheckich dworach.

O północy tradycyjnym, kawaleryjskim zwyczajem wypiliśmy toast „za zdrowie konia” a chwilę później dwaj ułani w XIX-wiecznych mundurach dokonali pierwszych cięć szablami naszego jubileuszowego tortu.

Tradycją naszych bali jest również zaprzysiężenie nowych członków stowarzyszenia. W tym roku przysięgę złożyli dwaj ułani: Jakub Tekielski i Krzysztof Tyl.

Orkiestra grała do białego rana, a na parkiecie nieustannie wirowały tańczące pary. Goście przy stołach toczyli rozmowy o balach, kawalerii, historii i życiu… Jak za dawnych lat…

Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich im. gen. J. Dwernickiego, jako organizator Balu Pułkowego składa serdeczne podziękowania wszystkim przybyłym gościom za wspaniałą zabawę i udział w imprezie.
Szczególne podziękowania za pomoc w realizacji balu składamy na ręce Pani Beaty Herman oraz Państwa Kingi i Arkadiusza Głogowskich.