22-25 listopada, Wyjazd na Ukrainę (150 rocznica śmierci J. Dwernickiego)

23 listopada przypada 150 rocznica śmierci generała Józefa Dwernickiego. Z tej okazji Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich zorganizowało w dniach 22–25 listopada 2007 r. wyjazd na Ukrainę, do Lwowa i Łopatyna, gdzie mieści się grób generała. W wyjeździe towarzyszyli nam potomkowie gen. J. Dwernickiego – Roman i Krzysztof Dwerniccy, a także członkowie rodziny gen. Konstantego Plisowskiego. Ten artykuł jest relacją z tego wyjazdu.

Czwartek, 22 listopada
14-osobowa grupa uczestników zebrała się o świcie na ulicy Kinowej w Warszawie, skąd nastąpił wyjazd. Pierwszy przystanek był w Zamościu, gdzie odbyliśmy krótki spacer do rynku głównego. Zrobiliśmy grupowe zdjęcie pod pomnikiem Jana Zamoyskiego, po czym ruszyliśmy na granicę polsko-ukraińską. Na granicy mieliśmy fatalną przygodę, ponieważ okazało się, że jedno z dzieci jadące z naszą wycieczką ma nieważny paszport i nie może być wpuszczone do Ukrainę. Dzięki szybkiej interwencji Artura, naszego fotografa, udało się zorganizować jego transport do Warszawy. Niestety postój na granicy ukraińskiej trwał w sumie 5 godzin. W końcu jednak ruszyliśmy. Patrzyliśmy na niekończący się korek samochodów w przeciwną stronę i ze zgrozą myśleliśmy o drodze powrotnej i długich godzinach oczekiwania na powrót do Polski. Po przygodach na granicy, na Ukrainę wjechaliśmy po zmroku.
Do miejsca zakwaterowania jechaliśmy nieoświetloną drogą pośród niekończących się pól i wydawałoby się, biegnącą w zupełnej pustce. Stan naszych dróg można uznać za bardzo dobry w porównaniu z ukraińskimi. Od granicy zaczęły się nieustanne nierówności, które bardzo odczuwali siedzący w ostatnich rzędach autobusu.
Późnym wieczorem dojechaliśmy na miejsce zakwaterowania do miejscowości Brzuchowice. Mieści się tam Wyższe Seminarium Duchowne prowadzone przez polskich księży. Teren otoczony był murem, a wewnątrz zobaczyliśmy wiele budynków o różnym przeznaczeniu, m.in. hotel z przygotowanymi dla nas pokojami gościnnymi. Dostaliśmy ciepły posiłek w stołówce, gdzie wisiały zdjęcia z pobytu w tym miejscu Jana Pawła II. Po posiłku ułani zajęli się czyszczeniem oporządzenia i mundurów na uroczystości zaplanowane na następny dzień. Mile zaskoczeni naszym miejscem zakwaterowania, zmęczeni poszliśmy spać.

Piątek, 23 listopada
O godzinie ósmej nasz trębacz odegrał pobudkę. Po śniadaniu ruszyliśmy do centrum Lwowa na zwiedzanie miasta. Naszym przewodnikiem była harcmistrzyni Krystyna Adamska – osoba niezwykle ciepła i pogodna, a przede wszystkim wielka miłośniczka Lwowa. Dzięki niej poznaliśmy w krótkim czasie najważniejsze zabytki miasta. Zobaczyliśmy miejsca, gdzie byli pochowani polscy żołnierze. Niestety krzyże, które znajdowały się na ich grobach, poznikały już parę lat wcześniej – pozostała tylko pamięć.
Po obejrzeniu wielu ważnych zabytków miasta pojechaliśmy na Łyczaków. Miejsce szczególnie bliskie nam – ułanom. Na Łyczakowie znajdowały się bowiem koszary 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Obecnie teren jest zamknięty dla zwiedzających, ponieważ w budynkach koszar mieszczą się różne firmy. Mimo negocjacji z kierownikiem ochrony nie zostaliśmy wpuszczeni. Stanęliśmy rozczarowani pod bramą, próbując zrobić ukradkiem zdjęcia, co oczywiście było zabronione. Po krótkiej naradzie zrobiliśmy jedyną rzecz, jaką w tej sytuacji można było zrobić. Oddaliśmy hołd Jazłowiakom. Nasz dowódca zarządził zbiórkę przed główną bramą koszar, a trębacz odegrał sygnał Wojska Polskiego. Czuliśmy, jak duchy ułanów Jazłowieckich stanęły z nami w jednym szeregu.
To był ostatni punkt zwiedzania miasta. W programie mieliśmy jeszcze mszę w Katedrze p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Najpierw dojechaliśmy na parking w pobliżu kolumny Adama Mickiewicza, gdzie przebieraliśmy się w mundury ułańskie z XIX w. Wzbudziło to niemałą sensację wśród mieszkańców Lwowa –przyjaźnie podchodzili i pytali, czy tu kręcą jakiś film. Przebrawszy się, wzięliśmy lance i w szyku ruszyliśmy w kierunku katedry. Msza była w intencji generała J. Dwernickiego. W czasie mszy staliśmy przy ołtarzu, niezwykle poruszeni tą niezwykłą chwilą. Od bardzo dawna bowiem w katedrze nie była odprawiana msza święta, na której widziano polskie mundury. Polacy ze Lwowa uczestniczący w nabożeństwie byli wzruszeni tak samo jak my. Po mszy przeszliśmy do kaplicy, gdzie znajduje się pomnik przyścienny gen. Józefa Dwernickiego. Pierwotnie pomnik ten, wykonany w 1864 r. przez lwowskiego rzeźbiarza Parysa Filippiego, znajdował się w bocznej nawie kościoła OO. Karmelitów Bosych p.w. św. Michała Archanioła we Lwowie (obecnie OO. Studytów). Pod leżącą figurą gen. J. Dwernickiego zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia z osobami, bez których tak bezcenne pamiątki historii zostałyby zatracone.
Po powrocie na parking przy kolumnie A. Mickiewicza zrobiliśmy kolejną sesję zdjęciową i w tym samych strojach ruszyliśmy na kwaterę w Brzuchowicach. Po drodze mieliśmy jeszcze przystanek na uzupełnienie zapasów spożywczych w hipermarkecie. Zakupy robiliśmy w ułańskich strojach, co jednak specjalnie nie zdziwiło tłumu kupujących.

Sobota, 24 listopada
Pobudka o 7 rano. Przebraliśmy się od razu w mundury i ruszyliśmy do Łopatyna, znanego głównie z cudownego obrazu Matki Boskiej Łopatyńskiej i pomnika generała Józefa Dwernickiego. Głównym zabytkiem Łopatyna jest ciągle odnawiany rzymskokatolicki Kościół Parafialny, w którym do 1944 roku znajdował się cudowny obraz. Obraz został przewieziony przez tamtejszych repatriantów do miejscowości Wójcice (woj. opolskie), gdzie do dziś znajduje się w tamtejszym Kościele św. Andrzeja.
W Łopatynie zatrzymaliśmy się przy cmentarzu. Tam poczyniliśmy ostatnie przygotowania do uroczystości. Około godziny 11 przyjechała grupa Polaków mieszkających na Ukrainie: prezes Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie, znany i szanowany kpt. Eugeniusz Cydzik, konsul RP i Burmistrz Łopatyna. Uroczystości rozpoczęły się wystawieniem wart pod grobem Generała, a następnie przystąpiliśmy do uroczystej przysięgi ułanów z naszego Stowarzyszenia. Potem nastąpiły przemówienia gości.
Na cmentarzu znajduje się pomnik ku czci 135 polskich bohaterów poległych w 1920 r. Tam również została wystawiona warta i zmówiona krótka modlitwa. Grupa polskiej młodzieży z Ukrainy odebrała piękną lekcję żywej historii. Na grobie wielkiego Generała stanęli ułani w strojach 2 Pułku Ułanów Grochowskich. Obecni byli także prawnuk generała – Christopher Dwernicki, jego praprawnuk – Roman Dwernicki, a także prapraprawnuczka Bianka. Nie zabrakło również członków rodziny Konstantego Plisowskiego, generała brygady, który 1919 r. został dowódcą 14 Pułku Ułanów, a 11 lipca tegoż roku dowodził słynną szarżą pod Jazłowcem.
Po uroczystościach na cmentarzu udaliśmy się do pobliskiego kościoła Parafialnego. Kościół ten cudownie ocalał po ostrzale przez działa Budionnego – z tego okresu zostały tylko pociski w murach kościoła. Potem był bombardowany przez Niemców, gdyż linia frontu przebiegała przez jakiś czas w tym miejscu. Największą jednak zbrodnią było celowe dewastowanie kościoła przez komunistów, którzy we wnętrzu urządzili magazyn, a dach rąbali siekierami, aby przeciekał. Chodziło o to, aby piękna świątynia przestała istnieć. Tego wszystkiego można było się dowiedzieć od wiekowych Polaków mieszkających w Łopatynie, naocznych świadków tamtych tragicznych dni. Niestety, ci wiekowi już dziś Polacy tracą nadzieję, ponieważ mimo włożonego olbrzymiego wysiłku w ratowanie Kościoła, nie widzą godnych następców ich działań.
Po tych wszystkich wzruszających przeżyciach wróciliśmy do bazy i ruszyliśmy na nocne zwiedzanie Lwowa. W tym czasie Ukraińcy obchodzili rocznicę Wielkiego Głodu. Przed pomnikiem upamiętniającym tą tragiczną kartę mieszkańcy Lwowa spontanicznie stawiali świeczki wokół pomnika. Rozświetlony plac przypominał udekorowaną świeczkami ulicę Jana Pawła II w Warszawie po śmierci Ojca Świętego.
Aby mile zakończyć dzień, wynajęliśmy 2 bryczki i śpiewając ułańskie piosenki przejechaliśmy trasę uliczkami Starego Miasta.

Niedziela, 25 listopada
Poprzednie dni oszczędziły nam brzydkiej pogody – chociaż śniegu było dużo, temperatura była przyjazna i świeciło słońce. Tego dnia jednak obudził nas siąpiący deszcz.
W programie mieliśmy uroczystość na cmentarzu Orląt. Przyjechaliśmy na miejsce i tam z grupą harcerzy pod dowództwem harcmistrzyni Krystyny Adamskiej przeszliśmy na cmentarz Żelaznej Kompanii. Na grobach powstańców została wystawiona warta i złożone wieńce.
Następnie udaliśmy się na Cmentarz Orląt, gdzie również złożyliśmy kwiaty i pełniliśmy wartę honorową. Po zakończeniu uroczystości spacerowaliśmy po cmentarzu Łyczakowskim, gdzie nasz grupa odwiedziła groby wielu znanych, pochowanych tam Polaków .
Po uroczystości i zwiedzeniu cmentarz wróciliśmy do centrum Lwowa. Zajrzeliśmy do antykwariatu, w którym upatrzyliśmy sobie polskie pamiątki woskowe. Już wcześniej oglądaliśmy tu m.in. oryginalną puszkę wraz z maską przeciwgazową, ustalając cenę z właścicielem antykwariatu. Niestety, gdy po 2 dniach odwiedziliśmy ten antykwariat, aby sfinalizować zakup przedmiotów, okazało się, że ceny wzrosły o 1/3. Zupełnie nas to zaskoczyło. Udało się jednak jakoś wybrnąć z tej nieprzyjemnej sytuacji i wróciliśmy do autokaru, którym ruszyliśmy prosto do granicy. Mając w pamięci długie godziny spędzone na granicy we czwartek i tasiemcowe kolejki próbujących wjechać do Polski, byliśmy pełni obaw. Odprawa minęła jednak bardzo szybko i szczęśliwie wjechaliśmy do Ojczyzny, gdzie napięcie całkiem minęło. Szczęśliwie wróciliśmy do Warszawy.
Wycieczka dostarczyła nam wielu niezapomnianych przeżyć i wzruszeń. Mogliśmy poznać interesujących ludźmi, podziwiać piękne miasto z zabytkami, które stanowią pamiątkę tragicznej historii, a przede wszystkim polskości. Wszystko to napełniło nasze patriotyczne serca motywacją i wiarą w to, że nasze działanie nie idą na marne. To, co robimy nie jest zwykłym „przebieraniem się” w historyczne mundury, lecz przypomnieniem etosu polskiego oręża, z którego nie tylko my czerpiemy siłę, ale przekazujemy ją wszystkim, z którymi mamy styczność. Warto to robić dla tych, dla których polski mundur jest nie tylko kostiumem z inscenizacji historycznej, ale łącznikiem z przeszłością Polski i wspomnieniem chwały polskiego żołnierza.

tekst: Aleksander Jasiński

O wyprawie na Ukrainę napisał Tygodnik Zamojski:

ŚLADAMI GENERAŁA

Obchody 150. rocznicy śmierci Józefa Dwernickiego

W 150. rocznicę śmierci gen. Józefa Dwernickiego, jednego z dowódców Powstania Listopadowego, członkowie Stowarzyszenia Ułanów Grochowskich zorganizowali wyjazd do Lwowa i Łopatyna.

Stowarzyszenie Ułanów Grochowskich im. generała Dwernickiego powstało przed czterema laty, skupia ludzi różnych zawodów, którzy są jednocześnie pasjonatami historii i polskich formacji kawaleryjskich. Pochodzą z różnych miast Polski, głównie z Warszawy. Biorą udział w rocznicowych defiladach i inscenizacjach bitew, utrzymują kontakty z potomkami gen,. Dwernickiego. W tym roku Stowarzyszenie otrzymało zaproszenie Konsulatu RP we Lwowie. W składzie delegacji, obok członków stowarzyszenia, znaleźli się potomkowie generała: Christophe Dwernicki z żoną Christiane (mieszkają we Francji), ich syn Roman i wnuczka Bianka (mieszkają w Warszawie) oraz potomkowie gen. Konstantego Plisowskiego (walczył pod Komarowem w 1920 r.) Grzegorz Senatorski z żoną Anną i córką Marysią.

W piątek, 23 listopada, we lwowskiej katedrze odbyła się msza święta, z wartą honorową, wystawioną przez członków stowarzyszenia, ubranych w mundury ułanów 2. Pułku Ułanów Królestwa Polskiego. W sobotę odbyły się uroczystości związane z rocznicą śmierci generała, we wsi Łopatyn (80 km na północny-wschód od Lwowa), na cmentarzu, gdzie znajduje się jego grób. Przy grobie wystawiono wartę honorową. Widok polskich ułanów w mundurach z epoki, wzruszył przedstawicieli miejscowej Polonii, a także ludności lokalnej. ”